Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia widokowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia widokowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2010

Vulkan, Orzegów i Franciszek. Ocalanie od zapomnienia...

Saving from forgetfulness...

Przedstawiam trzy miejsca, których czas już się skończył lub się właśnie kończy. Pierwsza odsłona to resztki Huty Bobrek w Bytomiu pierwotnie nazywanej Vulkan a później Moritz. Zdjęcia przedstawiają również koksownię i osiedle wybudowane obok zakładu.

Pozostałości po Hucie Bobrek, komin na tyle wysoki i nowy, że mógł posłużyć jako maszt telefoniczny, w oddali Elektrownia Szombierki.



Huta powstała w 1856 r. i prowadziła całą produkcję stali od koksowni po wyrób gotowy.



Obecnie to już tylko przemielone i rozbite kamienie na których bawią się dzieci.



Natomiast złomiarze próbują wybić dla siebie trochę metalu. Widok grup złomiarzy nie wzbudzał zainteresowania ochrony resztek, natomiast moja obecność wywołała falę złości w panu ochroniarzu.



Wraz z hutą powstała koksownia, która jeszcze pracuje.



Zdjęcie przedstawia bardzo ładny budynek siłowni koksowni.



Wraz z zakładem rozwijało się osiedle mieszkaniowe. Obecnie przedstawia opłakany widok, jednak spod spodu ukazują się resztki ładnych budynków.








Tak jak na ruinach huty tak na ruinach osiedla bawią się dzieci.



Drugie miejsce to Orzegów dzielnica Rudy Śląskiej. Zdjęcia przedstawiają ruiny koksowni otwartej w 1903 r.





Niestety nie mogłem znaleźć pierwotnej nazwy koksowni.







Ostatnie miejsce to szyb Franciszek też w Rudzie.



Był on częścią kopalni Walenty



Sama wieża wyciągowa jest nadal własnością Kompani Węglowej reszta budynków nie. Na zdjęciach wieża wyciągowa oraz komin dawnej kotłowni.






Ten obiekt pierwotnie był budynkiem straży pożarnej a później dyrekcją kopalni Walenty.





Tu natomiast znajdował się piękny budynek cechowni.



Wszystkie te zrujnowane i wyeksplatowane budynki są zabytkami prawnie chronionymi...

wtorek, 2 lutego 2010

Los cegielni. Ocalanie od zapomnienia...

The brickyards doom. Saving from forgetfulness...
Na granicy Rudy Śląskiej i Zabrza stoi sobie, jeszcze, cegielnia. Stara cegielnia, która wypalała cegły dla powstającego przemysłu, jak i okolicznych domów. Była ona pierwotnie własnością Ballestremów.



Cegielnia, która według władz miasta jest zabytkiem, nie jest nim według obecnego właściciela. Właściciel chce zachować część budynków a miasto historyczną całość.



Fakty mówią same za siebie, inwestor wygrywa.



Część zabytku już nie istnieje. Drugi budynek czeka podobny los, jeszcze wiosną...



Budynki to w zasadzie ściany pieca, ponieważ w środku były ogromne piece z których licznymi "drzwiami" wyciągano cegły.



Obecny obiekt wybudowano w 1922 roku a został zamknięty na przełomie XX i XXI wieku.



Tak więc miasto miało parę lat żeby zaopiekować się budynkami. Nie zrobiło tego, nie wiem czy przez zaniechanie czy z braku środków. Obecnie nic nie uratuje tych budynków.



Nie spenetrowałem, niestety, obiektów od środka, część lepiej zachowana jest też lepiej chroniona, a Pan Ochroniarz zaznaczył żebym nie wchodził do środka. W budynku i naokoło są liczne dziury, zasypane śniegiem no a jego część nie odgrodzona była lepiej widoczna z pomieszczeń ochrony.



Wszedłem tylko do zburzonego budynku, jednak nie zachęcał on do dłuższego pozostania w ruinach, a wejście do dawnego pieca nie było możliwe.



Część gruzu już wywieziono na następną porcję czekają wygłodzone bestie...ponoć powstanie tu nowe centrum handlowe.

czwartek, 29 października 2009

Jesień

Trochę spóźnione jesienne zdjęcia, z okresu kiedy była jeszcze złota:
Bit late photographs from the time when autumn was gold.






W kałużach odbijały się kolorowe drzewa.




Dzikie róże płacząc żegnały słońce.


Zwiastująca jesień nawłoć dokonywała żywota.


Jesień odjechała, zabierając ostatnie barwy.

wtorek, 29 września 2009

Kopalnia Ludwik. Ocalanie od zapomnienia...

Saving from forgetfulness...
Pod koniec września miałem możność zrobienia paru zdjęć na terenie nieczynnej już kopalni Ludwik (Ludwigsglück). Obecnie jest ona własnością firmy Demex siedziba firmy mieści się w dawnym Domu Kawalera. Część byłych zabudowań kopalnianych jest wykorzystywana jako tzw. Kopalnia Sztuki, gdzie odbywają się periodycznie imprezy kulturalne.

Z wejściem na teren kopalni nie miałem problemów, dyrekcja firmy od ręki wyraziła zgodę na zwiedzanie. Nie miałem przy sobie nawet statywu, dobrze że wziąłem aparat.
Główne budynki poprzemysłowe dzielą się na część wyciągową, szyb Tadeusz (Erazm):

i część przygotowującą do zjazdu, która jest obecnie remontowana:


Mój przewodnik zwrócił uwagę na tablicę, która miała poprawiać bezpieczeństwo pracy.

(Should mean in really outdated Polish:
MINERS!!!
Based on past unpleasant experiences and after payday in mines, there has been a great weakness in work discipline and a deterioration in Health & Safety!
Therefore let's remember:
- to increase vigilance on all positions of work
- to warn coworkers before the threat of danger
- to pass on one's section of work appropriately
HEALTH & SAFETY IS A COLLECTIVE DUTY!
)

Gdy górnicy byli już przebrani szli do windy długim korytarzem, który obecnie mógłby grać w thrillerze.






Część wyciągowa nie doczeka się remontu. Ma zostać dostosowana do potrzeb reszty pokopalnianych obiektów, a pozostałość będzie zachowana jako trwała ruina.












Sama wieża wyciągowa ma przetrwać, jednak już nikt nie zjedzie windą, szyb jest zasypany. Chociaż nie mogłem wejść na wieże (kwestie bezpieczeństwa, ponoć będzie można za rok), to i tak czułem się jak Lando Calrissian w ataku na Gwiazdę Śmierci.


Teraz już wiem skąd się biorą nowe meleksy.


A to mój przewodnik.